2018.03.30 Wielki Piątek

Próba z ministrantami, fajnie jest ‚gwarzyć’ po polsko-góralsku, nie zawsze rozumiem wszystko i oni chyba też, ale widać że im zależy.

Jeszcze poukładanie kwiatów przy Bożym Grobie, chwila przerwy…<br>Wieczorna Liturgia, zaczynamy od Drogi Krzyżowej, wychodzą z ławek, ruszają za krzyżem. Liturgia z komentarzami do czytań i poszczególnych części. Czytania, śpiewy – wszystko przygotowanie przez parafian (Jana – jesteś wielka, dzięki). Zamiast kazania – CISZA, porozważajmy… CISZA, PRAWDZIWA CISZA, przerywana tylko katarem dzieciaków. Nadeszła adoracja krzyża, trochę się popłakałem, jak ruszyli na kolanach ucałować krzyż. Taka normalna, szczera pobożnośc. I jeszcze te prośby o spowiedż – nie odmawiam, bo wracają na święta z Polski, Włoch, itd, późno wracają z pracy. Wychodzę z kościoła, i jeszcze jeden człowiek, prosto z lasu, w roboczym ubraniu – ‚spowieź’.

A dopełnieniem tego wszystkiego straż przy grobie, do rana, do 9-tej. Strażacy. W kościele zimno, nie opalany, około 3 stopni, kilku stało po dwie tury, na serio zmarznięci, szybka herbata na plebani, i powrót do straży.

Od kilku lat nagrywam co roku ‚muzykę ciszy’ na PR Trójka. W tym roku tylko kilka fragmentów udało się zgrać na telefonie, sygnał się rwie po kilkunastu minutach, a nie ma czasu siedzieć na plebani, gdy straż czuwa. I jeszcze Perfect z radia, słyszę:

Nie mogę się jeszcze przyzwyczaić
Do obrazków które z kina znam
W głowie gdzieś nie mogę się przestawić
Że to jest już całkiem inny kraj